"Zmarł Mauro Martini (1956-2005)", Jarosław Mikołajewski, Gazeta Wyborcza, 08-08-2005
 
Ten rok zapowiadał się na najważniejszy w jego karierze eseisty, tłumacza, slawisty i znawcy Rosji. Właśnie wydał dwie książki: zbiór szkiców "L'utopia spodestata - Le trasformazioni culturali della Russia dopo il crollo dell' URSS" ("Zdetronizowana utopia - przemiany kulturalne w Rosji po upadku ZSRR") oraz antologię "La nuovissima poesia Russia" ("Najnowsza poezja rosyjska"). Kiedy je składał w prestiżowym wydawnictwie Einaudi, nie wiedział, że będzie się nimi cieszyć tak krótko. O tym, że jest śmiertelnie chory, dowiedział się trzy miesiące temu. Zmarł wczoraj we Florencji. Miał zaledwie 49 lat, jego talent i pasja były w pełnym rozkwicie. Mauro Martini był z wykształcenia historykiem, z poglądów - człowiekiem lewicy. Rozczarowanie komunizmem przyniosła mu pierwsza podróż do Rosji na początku lat 70. Szybko zetknął się z rosyjską opozycją, a przez nią z dysydentami w Polsce. Dużo ryzykował, przemycając w plecaku dla przyjaciół z KOR-u, a później i z "Solidarności" bibułę, a nawet powielacze. We Włoszech jako jeden z pierwszych dał wiarę antytotalitarnym świadectwom Gustawa Herlinga-Grudzińskiego, konsekwentnie izolowanego przez marksistowskich intelektualistów. Interesował się Polską, sprzyjał jej, nawet ją kochał, lecz największą jego namiętnością pozostawała Rosja. Nie wierząc oficjalnej rusycystyce w ZSRR, chętnie uczył się myślenia o kulturze rosyjskiej od Polaków, m.in. od Ryszarda Przybylskiego i Adama Pomorskiego. Wypracował własną metodę i stylistykę pisarską, łącząc reportaż z literacką i historyczną refleksją. Był profesorem Uniwersytetu w Trydencie, współpracownikiem tygodnika "L'Espresso". Dla włoskich slawistów swojej generacji był kimś w rodzaju starszego, podziwianego brata. Dla Polaków i Rosjan był ich rzecznikiem i przyjacielem.



 
© eSamizdat 2003-2016, Alessandro Catalano e Simone Guagnelli